W Portugalii było mi dane spędzić okres od września do połowy stycznia bieżącego roku. Z jednej strony to aż cztery i pół miesiąca obfitujące w liczne podróże, poznawanie nowych miejsc oraz smaków, a z drugiej to tylko cztery i pół miesiąca, ponieważ Portugalia z pewnością skrywa jeszcze wiele tajemnic, których nie zdążyłam odkryć podczas mojego pobytu na Erasmusie. Niewątpliwie jednak udało mi się poznać portugalską kuchnię choć w pewnym stopniu i chciałabym się z Wami podzielić swoimi refleksjami na ten temat.

Trochę kulinarnej geografii.
Przede wszystkim zacznę od tego, że Portugalia mimo dość skromnych rozmiarów (w porównaniu z sąsiadująca choćby Hiszpanią) jest bardzo mocno zróżnicowana pod względem geograficznym. Linia brzegowa biegnąca wzdłuż oceanu to przede wszystkim najpiękniejsze plaże w Europie oraz malownicze klify, natomiast centrum kraju to liczne doliny i łańcuchy górskie. Ukształtowanie terenu oraz warunki klimatyczne mają pewne odzwierciedlenie w serwowanej na co dzień kuchni.
Wizytówką północnej części kraju jest caldo verde, przygotowywane na bazie specjalnej odmiany kapusty. Zielona zupa pojawiła się już wcześniej na blogu. Możecie o niej poczytać tutaj. Z północy wywodzi się także jeden z najpopularniejszych portugalskich trunków - zielone wino (vinho verde). Jego nazwa pochodzi jednak od młodości i świeżości wina, a nie od jego koloru. To bardzo delikatny, lekko musujący trunek. Podczas pobytu w Portugalii bardzo przypadł mi do gustu. Osobiście polecam marki Casal Garicia oraz Gatao, choć w sklepach znajdziecie o wiele większy wybór.
Sery portugalskie i francuskie, zielone wino (vinho verde) oraz wędlina chourico
|
Mieszkańcy środkowej części kraju darzą zamiłowaniem mięsa, gulasze i gęste potrawki typu caldeirada. Centrum to także ojczyzna znakomitych serów na bazie mleka krowiego lub koziego. Jako wielka fanka serów z całego świata zakupiłam sobie oczywiście kilka rodzajów na spróbowanie. Wraz z lampką zielonego wina komponowały się doskonale. Choć muszę przyznać, że moim absolutnym faworytem i ulubieńcem wśród portugalskich serów jest queijo fresco, czyli coś przypominającego trochę nasz twarożek, a jednocześnie bardziej zwartego niczym mozzarella.
Kanapka z queijo fresco
|
Podróżując po kulinarnej mapie Portugalii, nie mogłabym zapomnieć o wspaniałej Dolinie Douro, której niestety nie udało mi się odwiedzić. Znajdują się tam tarasowe zbocza, idealne do uprawy winorośli. To właśnie stamtąd wywodzi się najsłynniejszy portugalski trunek - Porto.
Na szczęście żyjemy obecnie w takich czasach, że nawet siedząc na południu, mogłam bez obaw zaopatrzyć się w smakołyki i trunki typowe dla pozostałych regionów Portugalii. Ale wróćmy na chwilę do słonecznego południa, ponieważ poza spontanicznymi wypadami w głąb i na północ kraju, to właśnie tam spędziłam najwięcej czasu. Pierwsze co przychodzi mi na myśl, gdy myślę o tym regionie, oprócz wspaniałej pogody, to pomarańcze. Wielkie, soczyste, słodkie... po prostu pyszne. Nigdy w życiu nie jadłam tak dobrych pomarańczy, a spotkać je tutaj można niemal na każdym drzewie. Istnieje jednak pewien haczyk, drzewa pomarańczowe owocują na wybrzeżu Algarve dwukrotnie. Latem ich owoce są małe, wysuszone słońcem i niezbyt smaczne. Dopiero zimą, kiedy w Portugalii rozpoczyna się pora deszczowa, drzewa obfitują w pełne soku owoce. Polecam zatem degustację pomarańczy z grudnia. :)
Słodko, słodko i jeszcze bardziej słodko.
Dla regionu Algarve charakterystyczne są także małe słodycze i ciasteczka na bazie migdałów oraz suszonych fig. Wśród bardziej klasycznych deserów obecnych także w całym kraju znajdziemy puddingi ryżowe (arroz doce) oraz karmelowe (baba de camelo), a także tarty i ciasteczka z custardem, czyli kremem żółtkowym. Najsłynniejsze są pasteis da nata, wywodzące się ze słynnej cukierni w Lizbonie. Wśród portugalskich słodkości znajdziemy także coś z bitą śmietaną i mascarpone (serradura, doce da casa). Częstą propozycją jest także mus czekoladowy (mousse de chocolate) oraz wszelkiej maści puddingi, jak choćby creme caramel, pudim flam lub moje ulubione leite creme.
![]() |
Portugalskie ciasta i desery
|
Przy temacie słodkości warto zatrzymać się także na przetworach, bo te są także niezwykle interesujące. Moją uwagę przykuły dżemy z fig, pomidorów oraz kasztanów. Ten ostatni to mój faworyt, podczas gdy pozostałych nie darzę sympatią ze względu na ogromną ilość cukru. Wśród produktów, które całkowicie odradzam znajduje się marmolada z pigwy (doce de marmelo). Oprócz tego, że jest piekielnie słodka, nie zachwyca swoją konsystencją, bowiem jest tak sztywna, że można ją kroić w plastry albo przysłowiowo rzucać o ścianę, aby się od niej odbiła. :) Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że ogromna ilość cukru w deserach i słodyczach to chyba domena portugalskiej kuchni. Wszystko jest bardzo słodkie, chwilami aż mdłe, ale warto próbować, bowiem czasem zdarzają się smakowe perełki, do których chce się wracać.
Dżem pomidorowy
|
Bardziej treściwie...
Na południowym wybrzeżu dania jednogarnkowe oraz wszelkiego rodzaju potrawki to po prostu mistrzostwo smaku i aromatu. Najpopularniejszym z nich jest cataplana, czyli potrawa z mięsa, warzyw i owoców morza przyrządzana w specjalnym, miedzianym garnku. Znajdziecie ją niemal w każdej restauracji w Faro i w całym Algarve. To czego obowiązkowo nie można pominąć, będąc w Portugalii to ryby. Królem portugalskich stołów jest bez dwóch zdań solony i suszony dorsz, zwany bacalhau.
Płaty suszonego dorsza (bacalhau)
|
Nie sposób spróbować wszystkich dań na bazie tej ryby, ponieważ portugalskie gospodynie szczycą się tym, że posiadają na każdy dzień w roku inne danie z bacalhau. Mnie udało się spróbować trzech najbardziej popularnych: bacalhau com natas (dorsz w śmietanie), bacalhau espiritual (w polskim tłumaczeniu dorsz uduchowiony, aczkolwiek w rzeczywistości bardzo pyszna i prosta zapiekanka), bolinhos de bacalhau (smażone kuleczki z dorsza).
Bacalhau com natas
|
Dzięki dostępowi do Oceanu Atlantyckiego, Portugalia obfituje także w inne gatunki ryb: makrele, tuńczyka, sardynki oraz te bardziej egzotyczne, takie jak: żabnica, dorada, miecznik, czy barwena. Świeże sardynki to również coś, co chciałabym Wam polecić podczas pobytu w Portugalii. My znamy te malutkie rybki z metalowych puszek, gdzie zalane są oliwą lub pomidorami. Tymczasem w Portugalii, sardynki są dość okazałych rozmiarów i serwuje się je w postaci grillowanej z dodatkiem ziemniaków. Najlepszych sardynek skosztujecie w sezonie letnim i wczesną jesienią. Dostępne są co prawda w restauracjach przez cały rok, ale przez pozostały okres roku, raczej będą wyjęte z zamrażarki.
Stoisko na targu rybnym w Olhao
|
Piwo do obiadu? Lepiej nie.
Smutną wiadomość mam dla fanów dobrego piwa. Dwie najpopularniejsze marki w kraju to Sagres oraz Superbock, które w smaku są raczej słabe. Portugalczycy jak widać lubią bardzo lekkie piwa, by popijać je swobodnie w okolicznych barach w trakcie upalnego dnia. W dodatku rzadkością jest dostanie piwa o pojemności 0,5 l. W barach i pubach dostępne są raczej buteleczki o pojemności 0,25 l oraz 0,33 l. Czasem istnieje możliwość podwojenia porcji w jednym kuflu. Supermarkety przychodzą na ratunek i oferują piwo w szklanych butelkach o pojemności jednego litra. Podczas pobytu na Erasmusie zdarzyło mi się kilka razy pić piwo i muszę Wam powiedzieć, że jeśli naprawdę chcecie jakiegoś spróbować, to polecam dwie powyższe marki w wersji Black lub Stout. Ciemne piwa są zdecydowanie najsmaczniejsze, choć i tak najbardziej polecam Wam do alkoholowej degustacji portugalskie wina.
Piwo Sagres (wersja klasyczna)
|
Kuchnia portugalska da się lubić!
W moim odczuciu współczesna kuchnia Portugalii różni się jednak od kuchni śródziemnomorskiej typowej dla jej sąsiadów. Co prawda znajdziemy w niej wiele zagranicznych wpływów takich jak obecność gajów cytrusowych, drzew migdałowych, oliwy z oliwek, czosnku, czy ryżu, aczkolwiek całość wydaje się oryginalna i niepowtarzalna. Oczywiście kuchnia portugalska ma sporo wspólnego z hiszpańską, jeśli weźmiemy pod uwagę zamiłowanie do owoców morza, czy pikantnych kiełbas typu chourico (hiszp. chorizo) lub doskonałych szynek (port. presunto). Mimo wszystko uważam, że kuchnia ta ma w sobie coś niezwykłego. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy przepadają za portugalskim jedzeniem. Rzeczywiście można się w tym kraju natknąć na potrawy przyprawiające o mały dreszczyk, ale wydaje mi się, że kuchnia portugalska da się lubić. To kwestia odpowiedniego jej poznania. Warto dać jej szansę i nawet podczas krótkiego urlopu spróbować kilku dań w lokalnej restauracji, z dala od turystycznych ośrodków.
W moim odczuciu współczesna kuchnia Portugalii różni się jednak od kuchni śródziemnomorskiej typowej dla jej sąsiadów. Co prawda znajdziemy w niej wiele zagranicznych wpływów takich jak obecność gajów cytrusowych, drzew migdałowych, oliwy z oliwek, czosnku, czy ryżu, aczkolwiek całość wydaje się oryginalna i niepowtarzalna. Oczywiście kuchnia portugalska ma sporo wspólnego z hiszpańską, jeśli weźmiemy pod uwagę zamiłowanie do owoców morza, czy pikantnych kiełbas typu chourico (hiszp. chorizo) lub doskonałych szynek (port. presunto). Mimo wszystko uważam, że kuchnia ta ma w sobie coś niezwykłego. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy przepadają za portugalskim jedzeniem. Rzeczywiście można się w tym kraju natknąć na potrawy przyprawiające o mały dreszczyk, ale wydaje mi się, że kuchnia portugalska da się lubić. To kwestia odpowiedniego jej poznania. Warto dać jej szansę i nawet podczas krótkiego urlopu spróbować kilku dań w lokalnej restauracji, z dala od turystycznych ośrodków.
Wspomniane wcześniej bolinhos de bacalhau
|
Na pocieszenie dla osób, które nie lubią eksperymentować, ani próbować lokalnej kuchni, mogę powiedzieć, że w większych miastach lub kurortach bez obaw znajdziecie typowo europejskie restauracje, burgerownie oraz popularne sieciówki fast foodowe. Ja raczej ich unikałam i stołowałam się w miejscowych lokalach. O tym, co dokładnie i gdzie jadłam, będę pisała w kolejnych wpisach. ;)
0 komentarzy:
Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, miło mi będzie jak wyrazisz o nim opinię ;)